Mam 18 lat. Ciałem czuje się na 40 lat, duchem na 30 lat. Niektórzy mówią, że jestem dziecinna. A ja chciałabym być po prostu sobą.
Moja waga zmienia moje życie. Moje życie zmienia się pod wpływem wagi. Ludzie oceniają mnie po wyglądzie, ja oceniam się przez pryzmat ludzkich słów. I nie pomaga tutaj nawet miłość drugiego człowieka, bo i on miewa dość, i on widzi kogoś, kim nie jestem.
Chciałabym uwolnić się z poczucia względnej beznadziei uzależnionej od liczby, którą wskazuje waga. Wylinieć, zrzucić stare pióra, wymienić skorupę. I zaczynam właśnie dzisiaj, bo od września "dzisiaj" kończy się na "jutrze". I bardzo się boje, ale kości zostały rzucone.
Jestem silna, ale to nie znaczy, że nie potrzebuje wsparcia.
https://www.youtube.com/watch?v=zAUoXf1N3u0
